Wyszłam. . . ze starych przekonań! I Już nie wracam!

,,Kiedyś podziwiałam ludzi, którzy nie boją się brać życia w swoje ręce.
Dziś jestem jedną z tych osób!’’
I to najpiękniejsze słowa, które o sobie kiedykolwiek napisałam. Jestem z siebie dumna! Jestem z siebie cholernie dumna! Dziś nie boję się krzyczeć, że życie jest piękne. Dziś nie boję się iść po swoje. Dziś nie boję się mówić, o tym jak wyglądała moja przeszłość. Dziś nie wstydzę się tego kim byłam. Jestem SOBĄ i uwielbiam to powtarzać, bo wiem jak trudno jest odnaleźć SIEBIE.
Wyszłam ze starych przekonań i trzasnęłam drzwiami! Już nie wracam!
Od podstawówki wmawiano mi, że jeśli czegoś nie umiem to widocznie nie dość dobrze się tego uczę. Jeśli nie potrafię czegoś zrobić, to najwidoczniej wkładam w to za mało pracy. Muszę pracować ciężej, żeby osiągnąć cele. Wierzyłam w to do – o zgrozo – 4 klasy technikum, potem powiedziałam – dość. Nigdy nie byłam wzorowym uczniem, mogę powiedzieć, że byłam z tych miernych. Szkoła mnie nudziła. W głębi serca czułam, że tracę w niej czas. Już jako małe dziecko nie zgadzałam się z tym, kiedy ktoś mówił – nie możesz! Jak to, nie mogę? Przecież mogę wszystko! No nie – nie możesz wszystkiego, możesz tylko to, co mogą inni. Dzieci tak mają – są pozbawione społecznych naleciałości i zakazów, i to najpiękniejsza część Nas, którą tracimy stając się dorosłymi. Pamiętacie Piotrusia Pana? Uważam, że to piękna postać! Uwielbiam go równie mocno, co poczciwego Włóczykija z Muminków. Wyruszał w podróż i cześć. Dziś gdybym mogła opisać swoje nowe przekonania, byłoby to połączenie Piotrusia Pana, który może wszystko, z Włóczykijem, który odchodzi kiedy coś go uwiera. Dziś życie przestało być dla mnie drzazgą spod paznokcia. Zbyt długo mnie bolała ta gnida. Wyjęłam ją. A potem wyszłam ze starych przekonań, trzasnęłam drzwiami i…cholera jasna już nigdy do nich nie wrócę!
Kiedy życie daje Ci kopa…poproś o drugiego!
Śmiało! Proś o drugiego kopa! Błagaj wręcz o tego kopniaka! Dlaczego? Żebyś mógł się nauczyć pokory. Cierpliwości. Żebyś mógł się nauczyć się – siebie! Jeśli nie szukasz siebie, nigdy nie będziesz w życiu szczęśliwy. Sprawdziłam. Nie ma szansy – nie zadziała. Mocowałam się z życiem, wiecznie jojczyłam na to jak mi źle. Pretensje? Tylko do ludzi. No może jeszcze trochę do Boga. Do wszystkich! Do siebie? Absolutnie. To nie moja wina. Tak, tak kiedyś myślałam. Mi się w życiu wszystko należy, bo skoro inni mają super, to dlaczego ja mam do dupy? I wiecie co się okazało? Mam do dupy na własne, pierdolone życzenie! Dziś patrzę za swoje lewe ramię, obserwując daleką drogę, którą przebyłam. Widzę siebie – chorującą na przypadłość zwaną – nie mogę! Nie mogę zmienić pracy. Nie mogę mieć lepszego życia! Nie mogę być inna! Nie mogę…Nie mogę…Nie mogę. Jak mantrę powtarzałam sobie dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku – nie mogę! I chorowałam. Bolało mnie ciało. Bolała mnie dusza. W końcu zaczęło mnie boleć także życie. Jak ja się cieszę, że postawiłam ten pierwszy krok w nieznane. Najpierw niepewnie. A – tylko spróbuję jak to będzie, kiedy będę myśleć dobrze. Ciekawe jak będzie jeśli zacznę marzyć. A jak to będzie, jeśli faktycznie będę sobie coś wyobrażać – i nagle…
Życie dzieje się!
Tymi słowami przywitałam 2020 rok! Totalnie temu zaufałam! I cholera jasna życie mi się wywróciło o 180 stopni! Kocham każdy dzień! Idę w nieznane! Jestem podekscytowana! Jestem tak cholernie dumna! Dumna z tego jaką drogę przebyłam! Dumna z tego, że zaufałam sobie! Jestem dumna, że przestalam się bać i w końcu zaczęłam żyć! I to ŻYCIE jest czymś, co kiedyś mogłam sobie tylko, albo i aż, wyobrazić! I jestem przekonana, że krok po kroku, dzień po dniu, podążam za swoją intuicją i sercem i już więcej nie zabłądzę. Okropne rzeczy wpajają Nam od zarania dziejów. Wpajają Nam ograniczenia. Wpajają Nam niemożliwości! Każą dźwigać Nam życie. Ale prawda jest taka, że ono nie jest takie ciężkie. Spójrzcie, wszystko czego nie spróbujemy wydaje się trudne. A potem okazuje się, że wcale nie było tak źle. Wręcz przeciwnie. Często robiąc odważny krok, okazuje się, że to było coś, co już dawno powinniśmy byli zrobić. Co Nas uwolniło. Dało Nam nową szansę. Nowe życie!
Boisz się? To weź ten strach spuść w kiblu!
Ja wiem, że lubimy siedzieć w starym, bo stare znamy. Ale weź Ty się w końcu otrząśnij i idź w to czego cholera jasna nie znasz! Czy całe życie będziesz jeść tylko ziemniaki? A może brokuły też są zajebiste? Rozumiesz? To już znasz. Wiesz czym to pachnie, jak smakuje. Spróbuj teraz czegoś innego! Spróbuj tego, czego jeszcze nie znasz! Może okaże się – ba jestem wręcz przekonana – że spodoba Ci się dużo bardziej! Przekonasz się, że jest stworzone dla Ciebie! Nie trać życia! Odważ się zrobić coś innego! Ja się odważyłam. I wiesz co? Dziś idę sobie ulicą, jem loda i prowadzę psa! TAK, mam psa. Psa którego kiedyś oglądałam na plakatach…I cudowne życie, o którym marzyłam każdego dnia! I jeszcze trochę strachu, który zamierzam dziś spuścić w kiblu.
Jeśli nie podoba Ci się miejsce, w którym dziś jesteś – bądź jak Włóczykij – po prostu odejdź. A jeśli brakuje Ci wiary i odwagi – bądź jak Piotruś Pan – po prostu wnieś się do góry, nie zastanawiając się nad tym czy dasz radę. Pomyśl o tym, co zobaczysz z innej pespektywy. Uwierz mi, że wizja nowego życia przeniknie Cię tak mocno i nawet się nie spostrzeżesz, że właśnie unosisz się ponad swoimi ograniczeniami!




Marzena
Mądrość życiowa bije z tych słów. … tylko jak to zrobić, jak uwierzyć w siebie, jak przestać się bać. …kiedy już, już było tak dobrze. …kiedy wykonało się pracę i bylo wdzięcznym za to co dobre. … ja jestem na etapie, że nie, nie zgodzę się, że kolejna trudność jest po coś, nie jestem wdzięczna, że muszę to jeszce raz przechodzić, czuję oddech strachu i lęku na plecach. … Cieszę się, że u Ciebie dziś pozytywny wpis ale obserwuję te huśtawki….ze raz jest euforia a drugi raz dół jednak chyba ataków dół 😴