Zostałam zgwałcona. Przeżyłam.

Zastygam łapiąc swoje kolana i przyciągając je do ciała, próbuję wydać  z siebie chociaż jeden dźwięk. Niemy krzyk rozdziera moje wnętrze, po policzku spływają łzy, z każdą chwilą zmieniają się w wodospad, który nie zdąży ostygnąć nim spłynie do otwartych ust. Palce wbijam w nogi. Błagam…zabierzcie mnie stąd. Nie chcę już żyć. To boli. 

Przez 15 lat nie udało mi się zapomnieć uczucia palącego moje ciało, paraliżującego strachu i brudu, który każdego wieczoru próbuję z siebie zmyć. Nigdy nie zapomnę ile razy chciałam umrzeć, by nie czuć tego, co mnie spotkało. 

Nigdy nie zapomniałam jak to jest, kiedy ktoś cieszy się z mojej krzywdy, kiedy dotykając swoimi rękami, szarpie mnie i rozrywa moją godność na kawałki. Nigdy nie zapomnę bólu nadgarstków i tak bardzo zmęczonego od walki ciała. Nigdy nie zapomnę łez, które zalewały moją twarz, kiedy obrzydliwie korzystano ze mnie jak z przedmiotu. Jak z lalki bez uczuć. Nigdy nie zapomiałam jak bardzo chciałam, żeby ktoś mnie uratował, ale…ratunek nie nadszedł. 

Pamiętam ból. Krew. Pamiętam trzęsące się nogi i swędzące ciało. Pamiętam jak próbowałam zdrapać z siebie to wszystko, cały ten dotyk, którego nie chciałam. 

Pamiętam zapłakane oczy Mamy, która nie wiedziała dlaczego chciałam umrzeć. Pamiętam jak jej widok rozrywał moje serce.

Pamiętam tulącego mnie Tatę i rysujący się strach na jego ciepłej i pogodnej twarzy. Pamiętam jak przepraszałam i obiecywałam, że już nigdy tego nie zrobię. Pamiętam jak bardzo chciałam umrzeć, ale jednocześnie chciałam, tak bardzo chciałam żyć. Każdego dnia trwała walka, w której próbowałam znaleźć światło. Próbowałam znaleźć sens, by nie odejść.

Nigdy nie zapomnę dni, w których nie mogłam nic zjeść. 
Nigdy nie zapomnę chwil, w których wymiotowałam z obrzydzenia.
Koszmary, w których on znów mnie dotyka sprawiały, że bałam się spać.
Brałam leki nasenne. Znów wzięłam ich za dużo.
Łzy Mamy, przerażenie Taty, biegnące Siostry.
Rozmowy. Pytania. Dlaczego?
Cisza.

I znów próbuję żyć, znaleźć sens. Zrozumieć. Miesiące spędzone w domu, zaległości w szkole.

Pretensje nauczycieli. Wizyty u psychologa. Milczenie, tykający zegar, błędny wzrok.

Nigdy nie zapomniałam krzywdy, która mnie spotkała. Nie wiem nawet czy umiem z nią żyć. Próbuję. Każdego dnia próbuję to zaakceptować. Nie czuć wstydu. Nie czuć obrzydzenia. 

Pamiętam twarz Mamy, kiedy jej powiedziałam. Minęło 7 lat. Widziałam w jej oczach porażkę. Widziałam ten ból. Nie wiedziała, nie mogła wiedzieć. ,,Bałam się Mamo, tak bardzo się wtedy bałam, chciałam Ci powiedzieć, ale…próbował mnie udusić’’

Osunęłam się po ścianie, kiedy jego ręce z całą siłą zaciskały się na mojej szyi. I tylko jedna myśl – ,,Niech to się już skończy’’. Jak rybka próbując złapać oddech, dryfowałam między najpiękniejszymi wspomnieniami z dzieciństwa. Przestałam czuć ból. Upadłam na podłogę, poczułam uderzenie w brzuch i głos, który wciąż rozbrzmiewa w mojej głowie ,,Jesteś gównem, pamiętaj o tym, wszędzie Cię znajdę’’ Zgasło światło. 

Czasami czuję, że przegrałam, byłam zbyt słaba, za mało walczyłam, miałam za mało siły, zabrakło kilku ruchów, może gdybym mogła krzyczeć, gdybym tylko wtedy nie zaniemówiła. Przez lata miałam pretensje do tej tak słabej i kruchej 15latki, do tej, która była szczęśliwa, do tej która nie wiedziała, że ktoś może ją tak skrzywdzić…

Pusta ulica, zmrok, słyszę za sobą kroki, sięgam do kieszeni, 
wsuwam klucze między palce, w telefonie wybieram numer do męża.
Zwalniam. ,,Dobry wieczór’’  Z przerażeniem w oczach patrzę na sąsiada.
,,Dobry wieczór’’ Odwracam głowę i zakrywam dłońmi twarz, zaczynam płakać.
To tylko sąsiad. 

Minęło 15 lat, a ja wciąż się boję. Nie zapomniałam. Nigdy nie zapomnę.

W hołdzie wszystkim zgwałconym Kobietom. 

Dla tych, którym udało się przeżyć. 

Dla tych, którym nie udało się przeżyć.

Co czuje zgwałcona kobieta?